1.25.2014

The Moments of Sadico 1 "To nie tak, jak to wygląda!"

Od dłuższego czasu nie było żadnej notki, dlaczego? Odpowiedz brzmi: BRAK WENY!
Mam dla was tu takiego se One-Shot'a o... Sadico! :D Mało znana para, jednak kochana przeze mnie... ;)
_____________________________________________________________

SADIE

  - Dzień dobry.
     Prawie wyskoczyłam z łóżka. Chodzi mi o to, że kto śmie budzić mnie o szóstej trzydzieści?
Para brązowych oczu patrzyła na mnie. Cała jego twarz była czerwona, a ja zastanawiałam się czy za nim pobiec i go zabić, a potem się nie tłumaczyć się innym. Chciałam nakrzyczeć na niego. Przez niego prawie dostałabym zawału!
Zauważyłam, że Nico się rumieni. Zastanowiłam się na co patrzy...
Spojrzałam na siebie.
     O cholera, miałam na sobie tylko bieliznę i koszulkę!
Pospiesznie chwyciłam pierwszą, lepszą rzecz na moim stoliku nocnym, różdżkę i rzuciłam nią w syna Hadesa.
  - Nico, ty zboczeńcu, wynoś się z mojego pokoju! - Różdżką wykonałam kilka prostych linii. Nico obrócił się na pięcie i ruszył do wyjścia. Choć byłam rozproszona tym, co się przed chwilą stało, podeszłam do drzwi i sprawdziłam czy nikt nie chce mi znowu złożyć wizyty. Na szczęście tak nie było. Najprawdopodobniej moja twarz była wtedy cała w odcieniu szkarłatu ze wstydu i gniewu.
Ku mojemu zadowoleniu, Nico pobiegł z powrotem do drzwi, ale potknął się o drut, który zastawiłam dla Cartera lub innej osoby, która chciałaby wtargnąć do mojego kochanego pokoiku.
      Wiadro pełne kwaśnego mleka spadło mu na głowę, trochę przy tym oblewając mnie. Cofnęłam się przez niemiły zapach nabiału.
Fuj, to jednak nie był tak dobry pomysł, jak się zdawał.
Najwyraźniej Nico nigdy nie widział, ani nie słyszał o kwaśnym mleku, bo po prostu spojrzał na mnie dziwnie.
  - Sadie, jeśli chciałaś mi zrobić kąpiel z mlekiem, to mogłaś...
Nigdy nie skończył tego zdania. Moja różdżka go dogoniła i walnęła mocno w głowę. Potknął się przed moimi drzwiami i upadł na twarz. Po cichu podziękowałam braciom Stoll za nauczenie mnie robienia tak dobrych kawałów.
Nico wydął wargi, co spowodowało u mnie roztop serca. To wyglądało o wiele lepiej, niż jak robił to on, a nie Anubis, o którym starałam się całkowicie zapomnieć. Zdjęłam nawet jego zdjęcie z mojej szafy.
  - Au - mruknął Nico. Podrapał się po głowie, gdzie zaczął się pokazywać paskudny guz. Uśmiechnęłam się do siebie w myślach, ale na zewnątrz nie dałam tego po sobie poznać.
  - Wszystko w porządku? - Spytałam, udając niewiniątko. Posłał mi jedno ze swoich "zabójczych spojrzeń", które dawały całkiem niezły efekt.
  - Właśnie dostałem od jakiegoś patyka. Naprawdę myślisz, że nic mi nie jest... uch, och. - Jego oczy straciły ostrości i zaczął przechylać się do przodu. Złapałam go w ostatniej chwili, bo uderzyłby znowu twarzą o podłogę i byłam naprawdę zaskoczona jak był chudy i lekki.
  - Nico? Nico! Ziemia do Chłopca Śmierci, cześć? - Przyklękłam obok niego. Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Zaczęłam się martwić. A co jeśli przesadziłam? Co jeśli...co jeśli ja go zabiłam?
Szybko jednak odrzuciłam tą myśl. Pomału wpadałam w histerię, a w moich oczach zaczęły gromadzić się łzy, poczułam jak jego ręce chwyciły moje.
  - Cha!
  - Ach! - Krzyknęłam. Nico upadł na podłogę śmiejąc się histerycznie.
  - Twoja mina... O bogowie... Szkoda, że nie mogłem zrobić zdjęcia... hahaha!
Byłam wściekła.
Siedziałam teraz na podłodze, a to wszystko okazało się żartem? Muszę jednak przyznać, że dość udanym.
W chwili, gdy usiadł prosto uderzyłam go górną częścią głowy, w miejsce w które wcześniej uderzyła go moja różdżka.
  - Ałła. Za co to było? - Skarżył się, pocierając miejsce w które ponownie oberwał.
  - To za to, że jesteś zboczonym kretynem! A teraz wynoś się z mojego pokoju, bo pokroję się na kawałki - wtedy wymyśliłam coś lepszego. - Albo powiem innym, że ssiesz kciuka - uśmiechnęłam się złośliwie.
Nico zbladł, a przynajmniej zbladł jeszcze bardziej, niż był blady.
  - Chyba sobie żartujesz...
  - Tak, zrobię to.
Przypuszczam, że muszę wyjaśnić skąd to wszystko.
      Około tydzień temu Percy zaprosił Cartera i mnie do Obozu Herosów, gdzie mieliśmy całkiem przyjemną Bitwę o sztandar. 
Tej nocy wszyscy byliśmy lepcy od potu, obolali i zmęczenie przez zaciekłą rywalizację i Chejron pozwolił mi spędzić noc w domku Nico. Oczywiście, byłam bardzo zadowolona, ale nie miałam pojęcia, że ta noc będzie tak dziwna. W chwili, gdy weszłam, usłyszałam jęki z jednego z łóżek, a po bliższym przyjrzeniu się, zobaczyłam Nico, ale w ten sposób nigdy wcześniej go nie widziałam. 
On ssał kciuk i tulił jedną z tych lalek, które uwielbiały małe dzieci. 
Chciałam się śmiać, ale pomyślałam, że lepiej go nie budzić. Szybko chwyciłam aparat, który wyjęłam z Duat z przyczyn nadzwyczajnych (tak epickiej chwili) i pyknęłam mu około dwudziestu zdjęć, wszystkie pod różnymi kątami. Słyszałam nawet raz jak Nico bełkocze pod nosem piosenkę z ,,Troskliwych Misi". Wreszcie lampa błyskowa zaczęła drażnić mu oczy i chłopak szybko je otworzył.
  - Co... - zaczął. Wyraz jego twarzy złagodniał, gdy zauważył, że to tylko ja. - Och, to ty Sadie. Co ty tu robisz?
  - Och, wiesz, po prostu patrzę jak śpisz - odpowiedziałam, udając obojętną.
  - Patrzysz jak śpię... - powtórzył. Jego oczy nagle się rozszerzyły. Spojrzał na lalkę leżącą obok niego i natychmiast zakrył twarz dłońmi. - To nie tak, jak to wygląda!
  - A jak ma wyglądać, Chłopcze Śmierci? - Zapytałam złośliwie.
  - Uch... - podrapał się po głowie, myśląc nad odpowiedzią. Już nie mogłam wytrzymać. Padłam na podłogę śmiejąc się.
  - Rany, Nico! Nigdy bym nie pomyślała, że... ty... lalki... och, stop, to za dużo!
Łzy ze śmiechu same płynęły mi do oczu. Jego twarz poczerwieniała.
  - Ja... hmm...
  - Nie można zaprzeczyć, że fajnie wyszedłeś - powiedziałam pokazując mu aparat. Rzucił się, żeby zobaczyć, co tam mam i ewentualnie to usunąć, ale ja byłam szybsza i schowałam go natychmiast w Daut.
  - Gdzie jest ten cholerny aparat? - Zażądał. Spojrzałam na niego.
  - Ty klniesz na mnie?
  - Nie! Gdzie jest ten cholerny aparat? - Powtórzył.
  - Poproś mnie ładnie. - Nico zacisnął usta. Ukląkł przede mną, patrząc na mnie oczkami słodkiego szczeniaczka.
  - Proszę Cię, moja piękna Sadie, może mi panienka jaśnie da ten cholerny aparat?
Zamyśliłam się przez chwilę.
  - Nie, zbyt kiepskie - stwierdziłam. - I jeszcze powiedziałeś cholerny - wzniósł ręce w górę.
  - Daj spokój! A w mojej obronie, Troskliwe Misie to naprawdę fajny program!
Objęłam go od tyłu.
  - Cokolwiek, co pozwala spać. Teraz zapytaj mnie ładnie i ci go oddam - szepnęłam mu do ucha radośnie.
  - Proszę, tylko nie mów nikomu - jęknął błagalnie.
  - Nie powiem nikomu - obiecałam.
  - Obietnica Pinky? - Wyciągnął mały palec. Przewróciłam oczami.
  - Obietnica Pinky - splotłam mój mały palec z jego. Uśmiechnął się.
  - Cool.
       Teraz z powrotem do obecnej sytuacji.
  - Obietnica Pinky, pamiętasz? - Jęknął Nico. Przewróciłam oczami.
  - Proszę Cię Nico, zachowujesz się jakbyś miał pięć lat czy coś. Teraz jeśli nie zauważyłeś, mam zdjęcie żeby mieć co wrzucić na Facebooka.
Nico chwycił mnie od tyłu.
  - Nie! - zaczęło robić się gorąco, w końcu nie był miejsca między nami. Zanim zaczęłam się domagać, żeby mnie puścił, w mojej głowie zaświtał pomysł. Jakiś czas temu przy obiedzie był jeden mały wypadek...                 Domyślacie się co się wtedy stało? Nie?
Powiem Wam tylko, że Nico cholernie dobrze całuje. Już wiecie?
  - Proszę cię... nie rób tego - poprosił bez tchu.
  - Pod jednym warunkiem - powiedziałam.
  - Co?
  - Pocałuj mnie jeszcze raz.
  - Z przyjemnością - nie trzeba chyba dodawać, że drugi raz był lepszy od tego pierwszego.
Szkoda, że Carter musiał wejść do mojego pokoju i wszystko tak po prostu popsuć!
  - Sadie, co ty robisz? Nico, puść ją! - Jego głos był histeryczny. Nico wstał nieśmiało i podał mi rękę. Jeśli to możliwe, czerwony jak burak Carter, zrobił się jeszcze bardziej czerwony.
  -Właściwie, co to ma znaczyć? - Zapytał zmieszany. Nico wzruszył ramionami.
  - Całuje. Czy ty jesteś zazdrosny, bo nie możesz całować Zia?
Carter zmrużył oczy i chyba zastanawiał się nad zabiciem Nico na miejscu.
  - Nie, ja tylko chciałem się dowiedzieć dlaczego tak długo cię nie ma, już wiem o co chodzi - i obrócił się w końcu do mnie - i na gacie Ra, Sadie! Mówiłaś, że nie będziesz się z nikim całować! - Spojrzałam na niego pytająco.
  - Nie jesteśmy razem! - Zaprotestowałam, unosząc ręce w górę.
  - W takim razie... gdzie są twoje spodnie?
  - Moje spodnie...- powtórzyłam. Spojrzałam w dół i przypomniałam sobie o tym.
      Nico. Mój pokój. Spanie. Cała moja twarz zrobiła się gorąca.
   - To jest tak, jak wygląda!
  - Owszem. A jak ma dokładnie wyglądać? - Warknął mój brat.
  - Spójrz człowieku, ja tylko przyszedłem zobaczyć co u niej i... - zaczął wyjaśniać Nico.
  - Dobra, poczekaj. Przyszedłeś do jej pokoju?
  - Tak.
  - Sam?
  - Tak.
  - Wcześnie rano?
  - Tak.
  - Byliście tu tylko we dwoje?
  - Tak.
  - A ty się zastanawiasz, dlaczego tak histeryzuje - spojrzał na mnie i uderzył Nico w ramię.
Potem Carter zrobił coś, czego nigdy się po nim nie spodziewałam. Odwrócił się i odszedł od nas.
  - Och, to jest fajne. Nieważne. Sadie, jesteś na tyle dojrzała, by wiedzieć co możesz robić - mruknął, odchodząc.
Patrzyliśmy na niego podejrzliwie, ale nie mogliśmy dojść, co miał na myśli.
  - Dobra... mam zamiar wrócić do mojego pokoju, jeśli nie masz nic przeciwko temu - powiedział Nico, a ja skinęłam głową z zakłopotaniem.

*

Popołudniu weszłam na mojego Facebooka i zauważyłam kilkanaście nowych zdjęć dodanych przez Cartera, oznaczonych ze mną.
     Otworzyłam je i zobaczyłam, że wszyscy byli oznaczeni przez mojego brata. Przyjrzałam się jednemu ze zdjęć i prawie spadłam z krzesła. To było zdjęcie moje i Nico, jak całowaliśmy się rano.
Kiedy leżał na mnie okrakiem na podłodze. Chyba zapomniałam o tym wcześniej wspomnieć...
     Sprawdziłam komentarze i okazało się, że prawie wszystkim półbogom i magom zdjęcie się spodobało. Czytałam komentarze, a oto kilka z nich:
Percy Jackson: Wreszcie Nico! Następny krok? Gratulacje stary! Wzięto cię szybciej niż mnie XD    11:40
Annabeth Chase: Percy, nie zawstydź nas. Aha, i przy okazji, Sadie, dobra robota :D P.S: Dobry był?     11:50
Czytając to, robiłam się coraz bardziej czerwona na twarzy i postanowiłam przeczytać więcej komentarzy, a dopiero potem pójść zabić gołymi rękami Cartera.
Nico di Angelo: Ludzie, my nie uprawialiśmy SEKSU! To tylko zwykłe nieporozumienie. No i Carter, jesteś martwy!     11:55
Uśmiechnęłam się do tego komentarza.
Przynajmniej Nico był dżentelmenem. Zapamiętam to sobie, żeby go później za to wynagrodzić. 
Zia Rashid: Gratulacje! Wreszcie zrobiliście następny krok... zanim się zorientujemy, rodzina Kane się powiększy! :P    12:01 
Jęknęłam przy czytaniu tego komentarza.
Nawet Zia... Kiedy zobaczę Cartera... Oficjalnie może się mnie bać!
Amos Kane: Sadie! Powiedziałaś mi, że ty i Nico nie będziecie... co dzieje się na tym świecie? 12:25
Juliusz Kane/Ozyrys: Sadie, jeśli jesteś, chciałbym się ciebie zapytać: CO TO MA ZNACZYĆ? :(    13:03
Ruby Kane: Bez komentarza. Och, moja mała dziewczynka... tak wyrosła <3   13:20
Hades: Tak Nico! Huk jej ciężko!   14:00
Nico di Angelo: Tato!    14:01
Chejron: Nico, jesteście zbyt młodzi, aby zrobić coś takiego. Szlaban na dwa tygodnie. 
Posejdon: Jesteś moim bratankiem. Wreszcie wydaje mi się, że szczęście Percy'ego do dziewcząt spadło na cieniem. To znaczy, że widziałem go (mojego syna) w zeszłym tygodniu z Rachel...    14:49
Percy Jackson: Tato!        14:49
Annabeth Chase: Percy!     14:49
Percy Jackson: To był po prostu spacer! Przyjacielski spacer! Przysięgam! (Proszę, nie zabijajcie mnie.)    14:52
Każda cząsteczka mojego ciała podpowiadała mi, abym nie czytała dalej. O bogowie, to było zbyt kłopotliwe. Ale zważywszy, że przez mój gniew nie czułam praktycznie nic, postanowiłam czytać dalej...
Artemida: Ojej, straciłam kolejną dziewicę.    15:02
Afrodyta: Nico, pracy Nico. Wiedziałam, że jesteście sobie przeznaczeni ^^ Następnym razem zaproście mnie do siebie ;)    15:25
Ares: Tak, i mnie!    15:26
Nico di Angelo: Ludzie, w ostatnim czasie ja i Sadie nie uprawialiśmy seksu! -.-    15:28
Percy Jackson: Nigdy nie powiedziałeś, że w ogóle nie.  15:29
Nico di Angelo: O.o    15:30
Horus: Ha! Odmowa oznacza, że tak naprawdę było! Brawo di Angelo! Wreszcie stałeś się mężczyzną :3    3:33
Nico di Angelo: HEJ!   15:34
Bast: Mój biedny kotek wyrósł... i robi to z tym chłopakiem...    15:35
Czułam się, jakbym mogła dostać ataku serca w każdej chwili. Później widziałam imię kogoś, kto był ostatnią osobą, którą chciałam zobaczyć w tamtej chwili.
Anubis: Nie, Sadie, dlaczego?! A co najgorsze, dlaczego z nim? ;___;    15:47
Horus: Oochh, Anubiś jest zazdrosny?   15:4
Anubis: Nie jestem! -_-   14:49
Horus: Ooo   15:50
Nico di Angelo: TT, Anubis!    15:52
Anubis: Zanim cię zabiję, co TT?    15:53
Nico di Angelo: Twoja twarz!    15:53
Anubis: To jest to! Czekaj, czy ty naprawdę mówisz, że wy nie uprawialiście seksu?    15:55
Nico di Angelo: Uch...    15:57
Jęknęłam. Dlaczego Nico przerwał w takiej chwili?
Percy Jacksonn: Wiedziałem!    16:00
Amos Kane: NIE! Sadie, jeśli to czytasz, to chodź tu, TERAZ!  16:00
Ruby Kane: Dorośnij w końcu... i zrób to...    16:00
Hours: Tak! 16:01
Hades: Chodź, mój synu!    16:03
Annabeth Chase: Sadie, wreszcie!    16:04
Artemida: O nie...    16:04
Afrodyta: I nie zapomnij zaprosić mnie następnym razem! :*    16:04
Ares: I mnie!   16:04
Tak jak miałam zrobić na początku, chciałam natychmiast pójść szukać Cartera, by ukręcić mu kark, ale pojawił się kolejny komentarz:
Carter Kane: Ludzie, dziękuję za wsparcie dla mojej siostry. To znaczy, ich jęki było słychać nawet przez drzwi. To wszystko pozostawiło na mojej psychice trwałe blizny ;(   16:05
Nie mogłam tego znieść, usiadłam z powrotem na krzesło i skomentowałam te głupie zdjęcie tak szybko, że mój laptop prawie się zepsuł.
Sadie Kane: Carter, jesteś martwy! A dla reszty: Nico i ja nie mieliśmy SEKS!   16:05
Tak, teraz już spokojnie mogłam iść ukręcić kark mojemu bratu.

_____________________________________________________________
One-Shot jest prawie 3 razy dłuższy od rozdziałów ;-; Myślę, że podobał się. Na początku miał się nazywać "Carter to zło wcielone", ale potem z tego zrezygnowałam xd Prosiłabym o komentarze ;) 

11 komentarzy:

  1. Fanie się zaczyna :D
    Świetne opisy i ogólnie wszystko super :D Naprawdę kocham <3 Mam nadzieję, że tylko na tym nie poprzestanie się pisanie :)
    Polecę to wszystkim herosom!!!
    /Adminka Thalia (i wszyscy wiedzą o kogo chodzi) XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochaaam <3 Czekam na więcej !!! "Pinkie obiecać ?" :*

    OdpowiedzUsuń
  3. " Nico ty zboczeńcu wynoś się z mojego pokoju " - mój ulubiony tekst :D Zajefajny masz wygląd. Strasznie mi się podoba . Będe czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja pier***e zajebiste... GDZIE BYŁAŚ PRZEZ CAŁE MOJE ŻYCIE?

    OdpowiedzUsuń
  5. Artemida pocisneła wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie no masakra. Tak się śmiałam ze szok. Aż moja mama przyszła do mojego pokoju. I spytała się 'co się stało' a moja odpowiedzą był tak głośny śmiech ze zdecydowała pójść. Czekam na następny post.
    Luce

    OdpowiedzUsuń
  7. Chejron ma FB O.o

    OdpowiedzUsuń
  8. super, super, super, the best, i w ogóle //http://zapomniany-swiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak się uśmiałam przez ciebie.
    Po prostu leże i nie wstaje.
    To jest boskie.
    Sonia Pozdrawia

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy napiszesz jak ukręcasz Carter'owi łeb?

    OdpowiedzUsuń

No wiesz... skoro już tu zajrzałeś/aś, to zostaw po sobie jakiś ślad, żeby Pani O'Leary mogła ci oddać tarczę albo coś.
Pamiętaj: Każdy komentarz karmi weną.